Obserwatorzy

środa, 21 lutego 2018

A bit of summer in a winter time

Z każdą notką, wbrew polskiej zimie u mnie coraz cieplej! ;) Skoro więc w prognozach pogody straszą nadchodzącymi siarczystymi mrozami, ja na przekór, pokażę zdjęcia z cieplutkiej Hurghady. Chociaż było to już prawie miesiąc temu, w najcieplejszym momencie dnia opalaliśmy się w pełnym słońcu i ponad 20 stopniach.

With every post, in spite of Polish winter, it's warmer here on my blog! ;) Lately we are threatened with upcoming freezing frosts, nevertheless, I will show you some pictures from the warm Hurghada. Although it was almost a month ago, in the warmest moment of the day we relaxed and sunbathed in full beautiful sun with temperature over 20 degrees :)


jumpsuit: vubu.pl
espadrilles: no name
sunglasses: Aldo

środa, 7 lutego 2018

El sol de Malaga

Jak dobrze, w samym środku zimy, choć na chwilę uciec do słonecznej Hiszpanii. Mimo, iż luty to najzimniejszy miesiąc roku, w Maladze i tak przywitała nas piękna pogoda. Ponad 17 stopni i przyjemny morski wietrzyk towarzyszyły nam podczas spaceru po mieście Picassa. Przeszliśmy od centrum, przez piękny taras w pobliżu Twierdzy Alcazaba, aż do portu. Nie obyło się też bez domowej paelli i owocowej Sangrii w małej, przytulnej, rodzinnej restauracji. Przenieśmy się tam jeszcze raz!

Escape to sunny Spain for a moment is always a good idea, especially in the middle of a winter. Although February is the coldest month of the year, we were welcomed by beautiful weather in Malaga. Over 17 degrees and a pleasant sea breeze accompanied us while walking around the city of Picasso. We passed from the center, through a beautiful terrace near the Alcazaba Fortress, to the port. We also had to taste a home-made paella and sweet, fruity Sangria in a small, cozy, family restaurant. Let's go there again!

sweather: Unisono
blouse: Bershka
pants: New Yorker
boots: Primark
necklace: no name
ring: english boot fair
sunglasses: Aldo


środa, 24 stycznia 2018

Shiv Murti Mandir Complex

Choć z Indii wróciłam już jakiś czas temu, wciąż mam dla Was kilka ciekawych miejsc i całe mnóstwo zdjęć do pokazania. Po powrocie wpadłam w rytm codziennych treningów i nadrabiania zaległości w nauce języków, do tego doszły jeszcze nasze, warszawskie loty i rotacje. Dzisiejszy post miałam wstawić prawie dwa tygodnie temu, naprawdę nie wiem kiedy ten czas mi uciekł, wybaczcie! A jeśli chcecie być na bieżąco, śledżcie mnie na Instagramiehttps://www.instagram.com/perfectlyimperfectblog/ :)
W jeden z wolnych dni w Delhi, wybrałam się na spacer do ogrodu, niedaleko Aerocity, w którym mieszkaliśmy. Znajdował się w nim kompleks pięciu posągów, na których czele stał największy, uosabiający Shivę, bóstwo tworzące trójcę wraz z  Brahmą i Wishnu.
Posągi robią ogromne wrażenie, są majestatyczne i ozdobne. Robiąc zdjęcia na ich tle musiałam pomyśleć o odpowiedniej, utrzymanej w hinduskim klimacie stylizacji. Na szczęście nie trudno takie dostać na indyjskim bazarze ;)


Although I came back from India some time ago, I still have some interesting places and a lot of photos to show. After I came back, I fell into the rhythm of everyday workouts,  learning languages, and our Warsaw flights and rotations. Today's post I wanted to publish almost two weeks ago, I really do not know when this time flied!

On one of days off in Delhi, I went for a walk to the garden near Aerocity, where we lived. There was a complex of five statues in it, with the largest one, personifying Shiva, the deity creating the trinity with Brahma and Wishnu.

The statues make a huge impression, they are majestic and decorative. When I took pictures with them, I had to think about the appropriate stylization, maintained in the Indian style. Fortunately, it is not difficult to get it in the Indian market ;)


dress: indian market
sandals: indian market
sunglasses: Aldo