Obserwatorzy

czwartek, 1 grudnia 2016

Walking in the winter wonderland

Przedświąteczny Londyn mieni się blaskiem kolorowych światełek i wręcz ugina pod ciężarem wymyślnych ozdób. Każda, nawet najmniejsza uliczka wita nas pięknymi iluminacjami i dekoracjami. Przechadzając się nimi, możemy natrafić na liczne jarmarki, z zabawnymi prezentami, zimowymi sweterkami, rękawiczkami i czapkami, tradycyjnymi przysmakami i aromatycznym grzanym winem... Trzeba przyznać, że na każdym kroku czuć magię świąt.. Można się zakochać w tym mieście, szczególnie zimą.
Chociaż nasza wycieczka już zaczęła się pechowo -  zmianą lotniska i opóźnionym lotem o 6 godzin, a skończyła podobnie, bo z powodu wypadku w centrum miasta nie dotarłyśmy na lot powrotny i musiałyśmy kupować bilet na kolejny dzień, to i tak po czasie wspominamy ją z ogromnym sentymentem i z uśmiechem na ustach ;) 

Pre - Christmas London is glittering with millions of colorful ligts..  All of the streets, even the smallest ones welcomed us with beautiful illuminations and decorations. Walking throught them we can find Christmas markets, with funny gifts, winter, warm and cozy sweathers, gloves and hats, traditional dishes and aromatic mulled wine ... I must admit that around every corner you can feel the magical scent of Christmas.. You may fall in love with this city, especially in winter.
Although our trip has started unluckily - cause of the change of the airport and aflight was delayed 6 hours (i still love aviation haha) and ended unluckily as well, because of the accident in the city center we missed return flight and had to buy a ticket for the next day, after a time we think about it with big sentiment and with a smile on our faces;)


A na koniec mądrości z londyńskiego metra ;)






niedziela, 27 listopada 2016

Just a casual autumn outfit

Zima zbliża się wielkimi krokami, więc mimo zaległości nie mogą dominować u mnie tylko te wakacyjne posty. Dlatego pomyślałam, że będę przeplatać je z bieżącymi wydarzeniami i stylizacjami. Dziś mam dla Was komplet w stylu smart casual. Klasyczne kolory, w trochę nowocześniejszej odsłonie. Granatowe spodnie o kroju "chino", choć ekstrawagancko odwinięte to jednak wciąż eleganckie, dzięki zaprasowaniu z przodu. Do tego biały golf z luźnym dołem i klasyczna długa, czarna marynarka. 
Makijaż wykonała fantastyczna Ewa Gil.

Winter is slowly approaching, so I will try not to post only my holiday memories. That's why I thought that I shall intersperse them with current events and stylizations. Today I present a set in smart casual style. Classic colors in a little more modern version. Dark blue "chino" trousers, white golf with a loose bottom and classic long black jacket.
My makeup was made by fantastic Ewa Gil.

coat: Stradivarius
scarf: Stradivarius
jacket: no name
blouse: Reserved
trousers: sh
shoes: sh
bag: New Look
watch: Jordan Kerr

poniedziałek, 21 listopada 2016

101 post i mój mały "come back"

Stęskniłam się!
Minął rok, miesiąc i 4 dni od ostatniego posta... 
Rok pełen pracy, nowych wyzwań, ciekawych miejsc i doświadczeń. Żałuję, że nie mogłam dzielić się tym wszystkim z Wami na bieżąco, ale teraz postaram się to nadrobić!

Praca stewardessy wymaga wielu wyrzeczeń. Swój rozkład dnia, plany na miesiąc muszę podporządkować grafikowi jaki przydziela nam nasz "planning", czyli zespół ludzi, planujących loty i załogi, które mają je operować. Zrezygnowałam z pisania właśnie z tak zwanego "braku czasu". Ale jak wiadomo, w wielu przypadkach jest to często wymówką i (wstyd się przyznać) tak samo było w moim.. Zatraciłam się w lataniu, poznawaniu nowych ludzi, zabawie i zapomniałam już jak cieszył mnie każdy nowy komentarz...

Mimo nieunormowanych godzin pracy, ma ona jednak wiele, wiele więcej pozytywnych stron. Mamy szansę rozwijać się, poznawać świat i poszerzać swoją wiedzę w zakresie różnic kulturowych, nie tylko w obrębie Europy, ale całego świata.
Jako pracownicy jesteśmy zgraną grupą, dobrze dobranych ludzi, którzy z przyjemnością pracują ze sobą. Właśnie teraz, część moich znajomych z firmy poznaje uroki orientalnych Indii, inni mierzą się z surowymi zasadami życia w Arabii Saudyjskiej, ja natomiast, miałam przyjemność spędzić 18 dni w Izraelu i o tym chciałabym Wam dziś opowiedzieć.

IZRAEL 


Dlaczego Izrael i skąd pomysły na pobyty załóg w Indiach czy Arabii? 
Linia lotnicza, dla której pracuję jest linią czarterową z bazą w Warszawie. Oznacza to, że zazwyczaj wylatujemy i wracamy do Warszawy. Jednak jak wiadomo, większość Polaków wybiera terminy urlopów pomiędzy czerwcem a wrześniem. Dlatego też, na jesieni i zimą organizuje się znacznie mniej wycieczek, a co za tym idzie, mniej lotów. Dlatego też firma, na ten okres szuka innych rozwiązań. Stąd projekty za granicą, gdzie operujemy loty dla tamtejszych linii lotniczych. Można powiedzieć, że na jakiś czas "wypożyczamy" nasze samoloty i stacjonują one w danym miejscu, aby wykonywać loty stamtąd.

Jedyne "półwakacje", jakie miałam w tym roku, były w październiku. 18 dni w Tel Avivie, we wspaniałej załodze, 32-stopniowych upałach, na plaży, nad cieplutkim morzem... Oczywiście głównym naszym obowiązkiem były loty z lokalnymi pasażerami, dla tamtejszej linii czarterowej, do Rzymu, na Kretę i do Bukaresztu. Przeplatane były one dniami wolnymi, które mogliśmy spędzić na plaży lub zwiedzając. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie. Mogliśmy poznać żydowskie tradycje i obyczaje, religię, muzykę i bardzo zdrową, aromatyczną kuchnię.





sobota, 17 października 2015

Omorfiá Elláda!

Zapraszam na pierwszy post, z przepięknej, uroczej Krety ! Byłyśmy w Hersonissos, miejscowości położonej 20km od Heraklionu, stolicy wyspy, pełnej pięknych piaszczystych plaż, kamienistych wybrzeży i zatok. Oto zdjęcia z jednej z nich ;)
shorts: DIY
top: choies.com
necklace: choies.com
sunglasses: New Yorker