Obserwatorzy

czwartek, 30 marca 2017

Military chic, by Cat in the Car

Zawsze byłam fanką militarnego stylu. Khaki czy moro sprawdzą się świetnie jako fundament stylizacji, lub tylko jako drobny dodatek. Na niedzielny spacer ulicami Barcelony wybrałam oversize'owy płaszcz w kolorze hkaki, do tego poszarpane, marmurkowe rurki, delikatną białą bluzeczkę dla przełamania stylizacji, a jako jej dopełnienie luźny i wygodny plecak-worek By Cat in the Car
Ostatnio zakochałam się w gadżetach i dodatkach handmade. Są oryginalne i potrafią być idealnym akcentem nawet najprostszej stylizacji. Zajrzyjcie na stronę, znajdziecie tam torby, plecaki i nerki, oraz wiele innych akcesoriów w całej gamie fantastycznych wzorów i materiałów!

I've always been a fan of military style. Khaki or moro will work perfectly as a foundation for outfit, or just an accessory. For Sunday's walk along the streets of Barcelona, I chose an oversize, khaki , frayed, marbled jeans, a delicate white blouse to break the heaviness of styling, and as a complement, loose and comfortable By Cat in the Car bag.

Recently I fell in love with handmade gadgets and accessories. They are original and can be a perfect accent of even the simplest styling. Look at the website, where you will find bags, backpacks, purses, and many more accessories in a whole range of fantastic designs and materials!


Na dzielnicy Raval, weszłyśmy na okrągły taras widokowy, z którego podziwiać można wszystkie najważniejsze budowle Barcelony. Jeśli kiedyś tu będziecie, szczerze polecam to miejsce ;)

In the Raval district, we went to a circular observation deck, where you can see all the most important buildings and monuments of Barcelona. If you ever come here, I sincerely recommend this place ;)


A wieczorem El Bombón, typowy latino bar z muzyką live, kolejne miejsce które warto odwiedzić ;)

And in the evening El Bombón, a typical latino bar with live music, another place to visit necessarily ;)


coat: Zara
pants: Zara
blouse: Bershka
shoes: Pimkie
choker: Zara

poniedziałek, 20 marca 2017

Siempre viva, Barcelona!


Barcelona... kto był ten wie, że potrafi rozkochać w sobie każdego! Słońce, muzyka, atmosfera... Ten optymizm i brak pędu widoczny na każdej z wąskich uliczek miasta, gdzie ludzie siedząc w tapas barach i restauracjach, zwyczajnie celebrują życie. Do tego w kamienice w centrum, wplecione są fantazyjne i niepowtarzalne, pełne mozaiek i parabolicznych kształtów projekty Gaudiego, jak Casa Mila, czy Casa Battlo. Nie można zapomnieć też o majestatycznej świątyni Sagrada Familia. 
Nie tylko Katalonią, ale całą Hiszpanią zachwyciłam się już gimnazjum. Zawsze uwielbiałam ten język, sztukę i kulturę, a po kolejnej wizycie w Barcelonie mogę stwierdzić, że zdecydowanie jest to moje (kolejne) miejsce na Ziemii ;)
Ale tak naprawdę to przecież nie samo miejsce, ale ludzie tworzą atmosferę, a spędziłam te 11 dni w Barcelonie w towarzystwie mojej przyjaciółki i jej znajomych dzięki którym mam tak wiele pięknych wspomnień

Barcelona ... who was there, knows that everyone can fall in love with this place! Sun, music, atmosphere... This optimism and lack of rush is visible on each of the narrow streets of the city, where people sitting in tapas bars and restaurants just celebrate life. In the center in between of town houses, are braided unique and fancy, full of mosaics and parabolic shapes designs of Gaudi, like Casa Mila and Casa Battlo. We cannot forget to mention the majestic Temple of the Sagrada Familia.
I've fallen in love not only with Catalonia, but the whole Spain already in school. I've always loved it's language, art and culture, and after second visit in Barcelona, I can definitely claim that this is a lovable place to live and it's my (next) place on Earth ;)
But in reality, not only the place, but people create an atmosphere.  I spent 11 days in Barcelona with my best friend and her friends and that is why I have so many beautiful memories


blouse: It's mine
shorts: Bershka
sandals: New Look
sunglasses: Mango

niedziela, 5 marca 2017

Desert rose


Po 2,5 miesiąca spędzonych w Arabii Saudyjskiej, wróciłam do Polski! Na szczęście jest już słonecznie i wiosennie, więc powrót z ciepłego kraju nie był tak drastyczny ;) Teraz, po tak długim pobycie, zasłużyłam na trochę wolnego. A jak je wykorzystam? Oczywiście jak na typową stewę przystało, na kolejną podróż! Dokąd, zobaczycie już niedługo, a tymczasem zapraszam Was na zdjęcia z całodniowego wypadu na rajd po piaszczystych wzgórzach i dolinach pustyni niedaleko Jeddah.  

After 2.5 months spent in Saudi Arabia, I returned to Poland! Fortunately, there is already sunny and feeling the spring atmosphere, so the return from the warm country was not that depressing ;) Now, after such a long layover, I deserved some daysoff. And how will I spend them? Of course, as a typical stewardess, on another trip! You will see very soon about which place i'm speaking now, and in the meantime I invite you to check photos of the all-day trip traversing the sand hills and valleys of the surrounding desert.

shorts: DIY
blouse: Pimkie
espadriles: Pimkie
leg bracelet: Six

fot. Olga Górka